Prady selektywne – co warto wiedzieć?

Potrzeba napisania tego artykułu zrodziła się z braku szerszych informacji na ten temat w książkach dr. Kwaśniewskiego, a co za tym idzie, ogólnej dezinformacji wśród Optymalnych w tym zakresie.

Elektrolecznictwem zajmuję się od niemal 40 lat. Przez 15 lat prowadziłem przychodnię rehabilitacyjną, a od 1998 roku prowadzę Arkadię “Kraus”, gdzie wzbogaci­łem swoją wiedzę o możliwości leczenia prądami selektywnymi.

Prądy selektywne są po to, żeby szybko napra­wić to, co do tej pory zepsuliśmy naby­wając różne choroby. Stanowią one al­ternatywę dla leków, ale ich działanie nie wywołuje skutków ubocznych w przeciwieństwie do leków pochodze­nia chemicznego. W przypadkach, gdy choroba osiągnęła bardzo wysoki sto­pień zaawansowania, np. martwica tka­nek przy stopie cukrzycowej czy choro­bie Buergera, gdzie jedynym sposobem leczenia jest amputacja kończyny, pa­cjent nie może czekać, aż żywienie opty­malne spowoduje cofnięcie choroby, bo w tym czasie już dawno straci nogę. Wówczas prądy są jedynym i ostatnim sposobem uratowania kończyny, za wy­jątkiem tych tkanek, które już uległy martwicy. Podobnie przy chorobie wieńcowej, gdzie grozi nam operacja na sercu (by­pass), prądy rozszerzając naczynia wień­cowe poprawiają dotlenienie mięśnia sercowego i usuwają objawy choroby, resztę dokonuje żywienie optymalne, które łącznie z prądami pozwala uniknąć operacji.

W niektórych chorobach, jak stwardnienie rozsiane, stwardnienie boczne zanikowe, gościec przewlekle postępujący i inne choroby przewlekłe mające charakter nasilający się, prądy stanowią jedyne źródło hamowania roz­woju choroby, łagodzenia jej skutków i naprawy zniszczeń, jakie ona wywołuje (zaniki mięśniowe, sztywność i zwyro­dnienia stawów) poprzez poprawę krą­żenia, a tym samym odżywiania chorobowo zmienionych orga­nów. Ze względu na ograniczone możliwości leczenia farmakolo­gicznego i jego ujemne skutki, zabiegi prądami selektywnymi powinny być powtarzane w za­leżności od nasileń postępu cho­roby, nawet kilka razy do roku. Ilość zabiegów prądowych zależy od rodzaju choroby, jej stopnia zaawansowania, a nawet od możliwości czasowych pacjenta. W przypadku większej ilości cho­rób czas zabiegów możemy dzie­lić przeznaczając pewną jego część na leczenie jednej, a pozostałą na równoczesne leczenie drugiej choroby. Na przykład: 15 minut na nerwicę i 15 minut na wrzody żołądka w czasie jednej sesji zabiegowej. Przy 10 zabiegach czas trwania jednego zabiegu powinien wy­nosić od 25 do 30 minut, przy 15 zabiegach – 20 minut, przy 20 zabiegach – 15 minut. Najle­piej zabiegi wykonywać codzien­nie, dlatego że efekt leczniczy su­muje się, w niektórych przypad­kach można nawet wykonywać do 4 zabiegów dziennie. Łączny czas jednego zabiegu może dojść nawet do 60 minut, minimalny czas zabiegu to 15 minut. Ma­ksymalna ilość niektórych zabie­gów stosowanych łącznie może dojść do 20 zabiegów, dalsze stosowanie nie jest szkodliwe dla zdro­wia, ale ich skuteczność spada i byłaby mniej efektywna (reakcja przyzwyczaje­nia organizmu do prądów), i dlatego za­lecana jest miesięczna przerwa, po której można wznowić serię zabiegów.

Prądy stanowią czasami jedyną moż­liwość zdiagnozowania bólów głowy w niejasnych przypadkach. Bóle głowy najczęściej są spowodowane niedotle­nieniem mózgu, dlatego w większości przypadków stosowanie prądów PS roz­szerzających naczynia usuwa bóle głowy na zasadzie lepszego zaopatrzenia mózgu w tlen. Wyjątek stanowi migrena powodowana miejscową przewagą ukła­du parasympatycznego. Zastosowanie prądów PS w tym przypadku może spo­wodować wystąpienie ataku migreny już po pierwszym zabiegu, wówczas wiemy już, że ból głowy jest skutkiem przewagi mechanizmów naczyniorozszerzających występujących w migrenie.

W przypadku połączenia neurastenii (przewaga mechanizmów naczyniozwężających) z migreną, zwłaszcza okoporażenną, można usunąć obie choroby, sto­sując prądy S na chore oko, równocze­śnie stosując prądy PS na pozostałą część głowy. Jest to jedyna możliwość wyleczenia migreny oko porażennej, ponieważ farmakologia działa ogólnoustrojowo poprzez układ krwionośny, a prądy mogą działać ogólnie i miejsco­wo. Za pomocą prądów możemy rów­nież rozpoznać stopień ukrwienia tka­nek, a tym samym określić rozległość zaburzeń krążenia. Kończyny z większy­mi zmianami chorobowymi cechują się większym oporem elektrycznym: jeżeli pacjent mocniej odczuwa prąd w jednej kończynie to znaczy, że stopień ukrwie­nia tej kończyny jest lepszy niż w dru­giej.

Prądy stanowią, oprócz żywienia, je­dyne skuteczne narzędzie w leczeniu neurastenii. Jest to choroba, która po­mimo żywienia optymalnego ma cha­rakter nawracający. Pacjent, który żywi się optymalnie i pozbył się już wielu cho­rób nagle zauważa, że ciśnienie zaczyna mu się wahać, poci się, szybko się mę­czy, mą kołatania serca, kłopoty ze snem, koncentracją,jest przerażony i myśli, że jego choroby na nowo wróciły – ale to nie one wróciły, wróciła tylko nerwica, która jest za to wszystko odpowiedzialna. Prądy w tym przypadku są jedynym sposobem wyeliminowania wyżej opisanych objawów bez uciekania się do farmakologii, której działanie uboczne może rzeczywiście spowodo­wać nawrót chorób. Prądami selektyw­nymi możemy leczyć różnego rodzaju defekty, jak np. nietrzymanie moczu. Działają one na zwieracz pęcherza mo­czowego, ćwiczą go i wzmacniają, po­wodując z zasady wyleczenie za wyjąt­kiem przypadków, gdy nie jest zachowa­na anatomiczna ciągłość mięśnia.

Prądy stosujemy również w przypad­ku obstrukcji (spastycznych, atonicznych) i innych chorób. Konsultując pa­cjentów i osobiście wykonując zabiegi prądami selektywnymi mam możliwość obserwacji, jaką reakcję wywołują u pa­cjenta, a także możliwość natychmiasto­wej korekty (prądy diagnozują niektóre choroby) w celu jak najefektywniejszego wykorzystania ich w leczeniu danej cho­roby. Leczenie żywieniem powinno za­czynać się od konsultacji, która z kolei powinna uwzględniać indywidualną cho­robę pacjenta (inne zalecenia przy cu­krzycy, inne przy chorobach nerek, marskości wątroby i innych). Rezultaty powinny pojawić się już często na drugi dzień, kiedy pacjent podaje pierwsze wyniki, np. cukry, a dalsze leczenie po­lega na ciągłej korekcie błędów, jakie ewentualnie popełnia pacjent i stopnio­wym korygowaniu branych przez niego leków.

Bez indywidualnego podejścia do pacjenta i ciągłej korekty jego błędów nie da się wyleczyć takich chorób, jak cukrzyca, choroby nerek i inne, nieza­leżnie od tego, jak długo jest się na ży­wieniu optymalnym i gdzie się leczy.

Jedynym sprawdzianem skuteczno­ści leczenia jest stale poprawiający się stan zdrowia, znajdujący swoje potwier­dzenie w coraz lepszych wynikach dia­gnostycznych.

Jeżeli cukry, np. przy cukrzycy, są wysokie pomimo konsultacji i stosowa­nia żywienia optymalnego to znaczy, że albo pacjent miał niewłaściwie wyjaśnio­ne, jak ma postępować przy tej choro­bie, albo nie trzyma się zaleceń i robi da­lej błędy – wyniki nigdy nie kłamią i są jedynym sprawdzianem skuteczności le­czenia.

Show Buttons
Hide Buttons